|
Z brzucha dziecka Wyskrobana niewinność Osamotniała wiara jeszcze dogorywa W nowym ciele wzwód tożsamości w Kryształowej kolbie nowego rozumu Zwoływanie duchów światła Rzadko przychodzą te właściwe Pretensja do inteligentnej plazmy Jej gorącej pułapki nie do pojęcia Ona niezmienna konsekwentna skupiona Kropel kuje potokami Krzyczy w nocnych ptakach I ludziach o porozrywanym poczuciu godności Ale cóż to jest godność Z ucha dziecka Zwisa telefon komórkowy Podgrzany mózg marzy o dorosłym wzwodzie Orgazmie i śmierci Kwiaty Boodlera swoją brokatową czernią Pieszczą moje puchate gniazdo rodowe
|