|
Ręce objęły ręce zgwałciły lubieżnym chwytem podniecone powietrze zatańczyły na marmurach melodii odległej wabiącej doskonałej boski rzeźbiarz rozrósł się na kształt swojej rzeźby ona posiadła jego żyły muskuły i oddech z wolna w wielkim trudzie rozgrywali życie skazańcy byli skazani łoża międzygwiezdne cicho poskrzypywały
|